wtorek, 24 grudnia 2013

I see fire burning the trees

Świat nie zna pojęcia sprawiedliwości. Miażdży nas bezmyślnie. Ale zna równowagę. Kieruje się równowagą. We wszystkim zachowuje harmonię. Gdy zjawia się wina, pojawi się i kara. 
Czyż to nie jest kara za to, co wilczyca robiła? Zagryzała inne wilki, psy, przybłędy, wyrywała z wnyk króliki, rozszarpywała ranne ptaki. A teraz, gdy leży pokąsana przez najbliższą jej istotę, gdy czuje ten ból, którego nie łagodzi chłód, którego nic nie zagłusza... Teraz rozumie, ile bólu rozdała sama. Równowaga. Co dajesz w świat, wróci do ciebie. Jeśli był to ból, zniweczy wszystko.
Nie ma śniegu, nie widać krwi, wciska się w piach. Wszystko zamilkło. Wilczyca leży bez ruchu, ma szeroko otwarte oczy. Nie potrafi pogodzić się z tym, że rany nie są śmiertelne, że nadzieje są złamane, ciężkie poroże ułamane przy samej czaszce. Może wstać. Musi wstać i żyć. To Cathy z Wichrowych Wzgórz krzyczała: Nie mogę żyć bez mojego życia! Nie mogę żyć bez mojej duszy! Ale życie nie jest powieścią, nikt tu nie umrze z miłości. A byłoby tak rozkosznie. Ale wilki tak nie kończą.
Postrzelony wilk może co najwyżej powtórzyć za Herling-Grudzińskim: Boże, daj mi samotność, bo nienawidzę ludzi i wynieść się tam, gdzie żaden biedny, słaby czlowieczek nie dotrze. Tak robią wilki. To psy szukają łaski i zdychają przywiazane do domów, w których się ich nie kocha. I tym właśnie okazał się wilk, w którym wilczyca pokładała nadzieje. Kundlem, który zaatakował ze strachu i uciekł do budy. Opuścił las. Jest zwykłym niewolnikiem, a mógł być prawdziwie wolny. A wilczyca podjęła ostatnią próbę uwolnienia jakiegokolwiek wilka ze skundlenia. Nie chce watahy. One dotkliwie ranią i zabijają, zabijają nawet próby jej stworzenia. Bo najwidoczniej nie ma już prawdziwych wilków. Zostały jedynie psy.
Wilczyca jeszcze poleży chwilę. Chwileczkę, bo jej las płonie. Conatus nie pozwoli jej tu zostać, każe jej uciec, trzymać się z dala, póki las nie będzie spalony do cna. Wtedy wróci i będzie ostatnią wilczycą ze zrujnowanego królestwa.
Ale poleży jeszcze chwilę, marząc, by rzucić się w płomienie.

Ed Sheeran - I see fire (The Hobbit. The Desolation of Smaug)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz