poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Honey on my grave

Halina Poświatowska napisała: (...) jestem cudownie wolna, nie kocham nikogo i niczego. Myliła się. Wolność przychodzi, gdy kocha się wszystko i wszystkich. I to taka wolność, którą trudno później ograniczyć. 
Kiedy przekroczysz pewien próg niezależności, nie potrafisz już silnie z kimś się związać. Oddać komuś szczególne względy. Wilczyca jeszcze parę miesięcy temu próbowała na to postawić. Przecież to jest jakaś metoda, skoro tylu ludzi to uskutecznia. Skupia uczucia na jednej, kilku osobach i dzięki nim żyje. Ale nie, wilczyca okazała się ostatecznie kompletnie wolnym duchem. Nie ma wilków, okej, trudno. Wiele psów na dobrej drodze do uwolnienia się z łańcuchów i przywiązania jej potrzebuje, nie ma problemu, dostają wsparcie. Ale wilczyca jest czymś osobnym. Trochę jak urządzenie, do którego niczego nie można podpiąć. 
Lem raczej nie przewidywał dobrego zakończenia rewolucji naukowo-technicznej. Na pewno nie dla wartości. Wilczyca wie, że jedna wartość jest w niej nie do pokonania, odgraniczając od arogancji, zła i zgubienia drogi. Poszanowanie życia i wolności żywych istot. Póki bestialsko nie naruszają cudzej wolności (wolność jest ograniczona jedynie poszanowaniem cielesności i woli innych). Stada miernot, które ją atakują, chciałaby przekształcić w stada cholernych wilkorów. Nigdy się nie zamknie, nie stanie i nie będzie patrzeć na nie z pogardą. Zawsze będzie próbowała pokazać im drogę siły, ale z dystansu. Bo taka jest szeroka świadomość. Ma ogromny dystans. Jest na orbicie świata. Jakby chciała się zbliżyć, znów by się ograniczyła. Na pewno nie raz nazwą wilczycę arogantem i ignorantem. Całe szczęście, że na orbicie nie słychać takich rzeczy. Zwyczajnie nie docierają.
Kolejny raz jestem nieustannie zanurzona w japońskim anime; wygodnie łączyć to z bezsennością. Jedna noc często wystarczy na cały serial, a przynajmniej sezon. Świat śpi i śni, kompletna cisza, bezruch i olbrzymia dawka przepełnionych psychologizmem, animowanych światów. Z japońskim anime jest jak z kotami - jeśli nie trafisz na TEGO kota, nigdy ich nie polubisz. Ale jeśli na niego trafisz - zrozumiesz ich naturę i pokochasz je wszystkie. Moim pierwszym było najlepsze - NG Evangelion, ale jednocześnie to największy mózgo*eb w anime (End of Eva rozkrawa mózg na kawałeczki, jakby dobrał się do niego Lecter), więc lepiej próbować z łatwiejszymi.
Noce pełne innych światów, dni przepełnione światem Pana Snów, obudzonym, soczyście zielonym lasem, dźwiękami sączącymi się z gitary (choć wciąż nie są czyste i nadal okupione bólem palców początkującego). Spokój to brak jazgotu stad miernot. Ostateczny spokój to tworzenie czegoś, czego nikt inny nie byłby w stanie. Odnalezienie tej z możliwych dla ciebie dróg, po której nie mógłby iść nikt inny. Spełnienie absolutne.
Zaciekawiło mnie określenie z Psycho-pass (fenomenalne SF). Książki nie są jedynie czymś, co się czyta. Są czymś na wzór medytacji.
Jeśli czytając, medytuje się, to co się robi pisząc?

Niezmiernie dobrze nastraja mnie ostatnio ten tekst:

When I am long gone 
And I'm cold beneath the clay
Won't you think of this old song
And put honey on my grave

If I'm covered in sweetness
I surely will be saved
I will live in the golden sun
With honey on my grave

Don't need no flowers
I don't need no stone
You can burn me up or bury me whole
I worked this bitter ground all of my days
I believe I've earned some honey on my grave

Sister, don't you mourn me
From heaven I will wave
I don't need no wailing wall
With honey on my grave

wtorek, 1 kwietnia 2014

To ja sen, jestem jedynym sensem

Dni są coraz jaśniejsze, lepsze. Mimo to pod powiekami jest ciemniej niż zwykle. Wydaje ci się, że zawsze jest tak samo, taki sam mrok, aż przychodzi ten dzień, w którym zamykając oczy widzisz przed sobą niezmierzoną głębię. Można łatwo dać się zwieść i pomyśleć pierwszym skojarzeniem: wkrótce umrę. Ale nie, to, co zwiastuje głębia, jest czymś zupełnie innym. Zwiastuje zrozumienie. Sięgnięcie głębiej w samego siebie. Zwiastuje pogorszenie choroby, którą się jest. Bo każdy jest swoją własną chorobą, jątrzącą wszystkie komórki ciała. Wyleczyć się oznaczałoby umrzeć. Jesteś jedyną na świecie chorobą, którą się pielęgnuje i pogłębia. Jedyną na świecie, lecz najpospolitszą, dotykającą wszystkich. Paradoks istnienia wyłania się z tej pogłębionej czerni pod powiekami. To jak aura przed migreną. Ostrzeżenie przed postąpieniem choroby.

To wszystko jest trochę jak w Marzycielu. Nie chodzi o to, że nie mogę dorosnąć. Ale tak jak on mam swoje światy, nieskończenie piękniejsze od rzeczywistości jak i nigdy jej nie dorównujące. Jestem też może nieco jak księżyc z Pamiętnika Lema, który zamienił się w mózg, odseparował się od Wszechświata i sam zaczął tworzyć całe masy Wszechświatów. Tyle, że wplatam moje Wszechświaty w świat zewnętrzny, zaplatam warkocze. To też odrobinę jak Incepcja, sny w snach, wielopłaszczyznowość snów, wielopłaszczyznowość światów. Tyle, że nie śpię. W mojej głowie to wszystko funkcjonuje w sposób doskonale zsynchronizowany, jakby jeden układ scalony, razem ze światem zewnętrznym. Nie mam pojęcia, czym jest rzeczywistość obiektywna. Jestem tylko ja, moja interpretacja świata, moja wielość wewnętrznych światów. Jeden już lada tydzień rozerwie mi umysł, by się wydostać. Wilcze szczenię. 
Istota, która bierze się znikąd i donikąd zmierza, człowiek, ja. Wykreowany z natury, maleńka cząstka drobnej planety, potrafi kreować niepomierną ilość światów. To niesamowite. 
Jest taka książka, Nakarmić wilki. Tak się czuję, jakbym głodowała, ale znam wilczycę w gorszym, dużo gorszym stanie. Cały czas zaprząta mi myśli. Czasem się dziwię, że aż tak zależy mi na innych. Że priorytet drugiego człowieka potrafi przyćmić wszystkie inne. Zdaje mi się, że nie wyglądam na taką osobę. Jestem nieco rozkojarzona. I głodna. Nikt nie ma pojęcia, jaka jestem głodna.
El, czy wiesz, że bogowie śmierci jedzą tylko jabłka? B., czy wiesz, co jedzą wilki? Kazano mi głodować, żeby nie umrzeć. Conatus nie jest takie sprytne. Conatus nigdy nie ochroni cię przed sobą samym tak skutecznie, jak inni ludzie. Conatus nie może przestać być twoim sprzymierzeńcem, ale ludzie mogą wytoczyć wrogie zachowania i ocalić cię.
Głód. Wilczyca podważa wartości z głodu. Gdy jest się głodnym, wartości nie mają żadnej wartości. Liczy się tylko kawałek mięsa.

http://www.pansnow.pl

W notce nie chodzi o głód fizyczny. Tytuł posta pochodzi ze Snu L.U.Ca. El, czy wiesz, że Shinigami jedzą tylko jabłka? pochodzi z anime Death Note. Polecam.