niedziela, 2 lutego 2014

Najpiękniejsza zemsta świata

Czym jest przebaczenie?
Moment przebaczenia to chwila, w której zgnębione, uwieszone na grubym łańcuchu stworzenie uświadamia sobie, że nie jest psem, a wilkiem. Że jest wolne, a zniewalało się tylko poczuciem winy i pokrzywdzenia. W momencie przebaczenia ciężki łańcuch rozwiewa się jak dym. I dzika knieja zyskuje mieszkańca.
Czym jest przebaczenie? Przebaczają tylko silni. W dzikiej kniei trzeba walczyć o byt z drapieżnikami, warunkami i bandami kłusowników. Słabi zostają przy bezpiecznych budach, karmiąc się znajomymi fastfoodami żalu, smutku, rozpaczy, złości, bezradności. Mówi się, że przebaczenie to najdoskonalsza zemsta. Jedyna, która nie powoduje następnych krzywd. Ja mówię, że przebaczenie to najpiękniejsza zemsta świata.
Czym jest przebaczenie? Przebaczenie oznacza zdolność do miłości. Nie uwierzę nikomu, kto nie umie przebaczać, że naprawdę kocha. Jest conajwyżej przywiązany jak pies.
Czym jest przebaczenie? Żeby nie być tylko bezmyślnym pędem życiowym, by być czymś więcej, niż wzrost rośliny ku słońcu, twoje conatus potrzebuje głębszego pokarmu, niż pokarm innych istot żywych. Jednym ze składników tej diety jest przebaczenie. Uwierzę ci, że jesteś Człowiekiem, że żyjesz, a nie wegetujesz, tylko jeśli przebaczasz. W tym samemu sobie. Wtedy już nic nie trzeba mówić o miłości. Jeśli potrafisz przebaczać, jesteś przepełniony miłością. 
Mówią, że jest wiara, nadzieja i miłość, te trzy. Cechują wiarę religijnie, mistycznie. Ja widzę to inaczej. Jest wiara, czyli NIE PODDAWANIE SIĘ -> nadzieja -> przebaczenie -> miłość -> wolność. Musisz nie poddawać się, by mieć nadzieję. Jeśli masz nadzieję, możesz przebaczać. A jeżeli przebaczasz, to już pewne, że umiesz kochać. I gdy kochasz siebie i innych, jesteś wolny. Nie ma w tobie miejsca na poczucie winy i pokrzywdzenia. Masz szansę nie tylko przetrwać, a być czymś więcej, niż sługą bądź zabawką czegoś bądź kogoś. Możesz być sobą, bo tylko na wolności można siebie odnaleźć. 
I to jest Plan. Kazano się wilczycy poddać, a ona nie potrafi. Spalono jej las, żeby odeszła. Ale wilczyca nie chce nowego miejsca, chce swoje zrujnowane królestwo. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wołały, by je porzuciła. Cierpiała przez to, próbując wejść w ogień i dotkliwie się parząc. A przecież rozwiązanie jest takie proste. Wilczyco, po prostu się nie poddawaj. I gdy tylko pomyślała: nie poddam się - spadł deszcz. Użyźniona, gotowa gleba jej królestwa stoi otworem. Jak po równi pochyłej przemierzyła wszystkie elementy i stała się znów wolna. Nadeszła wiosna, bo wilczyca walczy. A tylko wola walki rodzi wiosnę.
Planem jest nie poddawanie się. Problem w tym, że czasem trzeba odpuścić, a wilczyca nie rozpoznaje, kiedy, bo odpuszczać nie potrafi.

PS. Właśnie wprowadziłam miano dla zabiegu, który stosuję już nie tylko na tym blogu, czyli metaforyzacji wilczej. Wilczy egzystencjalizm. Czym jest wilczy egzystencjalizm? Zabiciem znękanego psa w swoim sercu i przywołaniem na jego miejsce, z najgłębszych czeluści swej natury, wielkiego, prawdziwego wilka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz