czwartek, 9 stycznia 2014

Męka

Wilczyca liże rany w samotni. Samotnia to ujmujące słowo. Sam na sam ze sobą, na własne życzenie. Tylko ty i ta przedziwna wiosna tej zimy. Wiadomo, musisz iść do roboty itp. Ale spotykasz się co najwyżej z kwitnącymi przed domem stokrotkami, które wkrótce zamarzną, bo zima przyjdzie i długo nie odpuści. Fałszywe ciepło skłoniło stokrotki do wyjścia z bezpiecznej ziemi. Zamarzną. Wilczyca patrzy na te cholerne, mizerne roślinki i dostaje zajoba, że też dała się zwieść chwili ciepła. Teraz trzyma się z dala od źródła fałszywego ciepła, ale jest jej coraz zimniej. Dlatego tkwi w samotni. Próbuje nie zamarznąć.
A ludzie przyłażą i mówią: Wilczyco, masz grube, wilcze futro. Najcięższa zima cię nie ruszy. Weź nie świruj.
Ale przecież wilczyca wie. Wilczyca nie zamarznie, tak. Ale ona chroni nadzieje. Pielęgnuje je. Nadzieje to najpiękniejsze, co miała, jedyne, co miała. Przynosiły jej wiarę, że życie ma sens. Podnosiły z łóżka. Pchały do robienia rzeczy, których się bała, przekraczania siebie. Przygniotły ją w końcu do ziemi, bo nie dbała o nie tak, jak trzeba. Wilczyca boi się o swoje młode, o przyszlość, bo nie dostrzega wokół wilków. Ale ma nadzieję, że są. Że kiedyś przyjdą. Wrócą. I to właśnie te nadzieje chroni przed zamarznięciem. Bo widzicie, jedyne, co można zrobić, by uratować nadzieje, to je zabić. Martwe nie rosną, nie maleją, nie gniją, nie zamarzają nie mają ciężaru, jak je wypatroszysz i wypchasz trocinami. Takie poroże z martwych nadziei można nosić z wysoko podniesioną głową. Dlatego teraz wilczyca siedzi i patroszy truchła po swoich nadziejach.
To gadanie szaleńca? Wiem. Jak napisał Pratchett, prawdziwe szaleństwo jest w stanie przebić pięścią mur. A mój ukochany Cioran rzekł, że istnienie, które nie skry­wa w so­bie wiel­kiego sza­leństwa, nie ma żad­nej wartości. A już Hłasko zupełnie przesądził sprawę, mówiąc, że szaleństwo jest jedyną rzeczą, której można zaufać. Dla wilczycy to ulga, wreszcie zwariować. Wiele lat sobie na to nie pozwalała, ale podpory normalności się w końcu połamały jak zapałki pod naporem męki. A conatus nie woła o nowe, bo to właśnie uwolnione szaleństwo jest dla niego korzystne.
A ludzie znów przyłażą i mówią: Wilczyco, ptaki wypuszczają pisklaki z gniazd, bo widzą, że mają skrzydła i przecież pofruną, to pewnik. Ale te nadzieje, nie, to absolutnie nie do przyjęcia. Daj sobie spokój. Możesz mieć masę szczęścia, jeśli tylko je porzucisz. Nie świruj, zostaw je. Takie jest życie, że niektóre nadzieje nie wypalają. Niektóre pisklęta nie mają szans i widać to gołym okiem. ONE SĄ MARTWE, NIGDZIE NIE POFRUNĄ. Ogarnij się.
O nie, nie, nie. Nikt nie będzie wilczycy mówił, że coś jest nie halo z jej nadziejami. To ciekawe, jak ludzie czytają książki i oglądają filmy o wielkich miłościach, które <bez sensu> ciągną się latami czy całe życie, jacy są zajarani tymi historiami, jakie im one drążą tęsknoty w sercach; a jak spotkają się z taką, to ci mówią weź nie świruj. Bierz, co ci dają, tu pełno serc leży, co ci je pooddawano, a ty je mijasz jak byle ochłapy mięsa.
Serce wilczycy też leży pod czyjąś budą, jak jakaś niestrawna pozostałość po ofierze. I wilczyca nie ma zamiaru go podnieść. Zbuduje mu schron i załatwi maszynę do krążenia zewnętrznego. 
Ludzie się na to gapią i mówią: Jest słaba. Jaka ona jest słaba. Kto by pomyślał. Och, jakiż ja jestem zajebisty, ze umiem iść dalej, że się nie uzależniam od kogoś, a nie świruję jak ona.
Brawo! Odkryliście to, czemu wilczyca oczywiście wiecznie przeczyła. Jest słaba. Była silna, gdy miała swoją watahę i samca alfa. Mogła wszystko. A gdy jest sama, byle pies ją gryzie do mięsa, a nawet do kości. DLATEGO siedzi w samotni. Czysta reakcja obronna conatus. Pobuduje schrony, dołoży trochę tytanowych elementów. Wilczyca mówiła kiedyś do wilka, że z taką wrażliwością, to on albo się sku*wi, albo zostanie złamany. Wilczyca ma jeszcze większą wrażliwość, dlatego dotknęło ją i jedno, i drugie. Złamano ją, a teraz się sku*wia. Tak was dziwi słabość? To nie zdziwcie się temu, co wychynie z samotni. Będzie można o tym stworzeniu powiedzieć wszystko, ale nie, że jest słabe.
Nadchodzi noc i zaczyna się moja warta. (z Pieśni Lodu i Ognia)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz