poniedziałek, 14 października 2013

Zaćmienie

Tak to jest, przeżywasz głęboką, burzową, lodowatą noc, która pod koniec zamienia się w morderczy, płonący świt, by wreszcie przejść w jasny, pogodny dzień. A potem nagle przychodzi zaćmienie. Siedzisz wku*wiony, ale gwiazd nie przesuniesz.
Ta wściekłość przypomina fale, bo to rozsierdzone conatus. Trzeba je cofnąć, by nie utopić ludzi.
Wilczyca jest tak wściekła, że gdyby miała siłę samca, rozniosłaby ten lód, pod którym tkwi. Ale jej siła mieści się w głowie, nie mięśniach. I to właśnie głowa została zaatakowana. Wirus panoszy się w centralnym obwodzie.
Wilczycę pożera płynąca z conatus determinacja, by przeżyć. Trzaski lodu okazały się shizą zainfekowanego umysłu, ale szuka pęknięcia, rysy w gładkiej powierzchni. Złość rozgrzewa ciało, centralizacja krążenia w zimnej wodzie jest już niepotrzebna. Nie pozwala sobie stracić tożsamości, dopuścić do siebie wątpliwości, czy jej czyny to wola, czy następstwa zawirusowania plików. Nie uwierzy, że jej myśleniu ani postrzeganiu świata nie można ufać, że jej samopoczucie jest uzależnione od czegoś niezależnego. To tylko hipotermia, nie da wiary temu, że chodzi o dodatek do wody, w której utkwiła pod lodem. I nie zacznie analizować: Czy wataha odpadła przez to samo? Zniszczyło ich życie, czy pie*rzona toksyna, której składu nie sposób już zidentyfikować?
Żyje tylko jeden wróg wilczycy - ona sama. Jest z nim absolutnie pogodzona i zmusi go do przetrwania, choćby miała walczyć z prawami fizyki, biologii, chemii i kosmosu. Choćby nie pozostało jej nic innego, niż przesunąć gwiazdy. Nie da sobie odebrać światła, choćby to płonący świat miał to światło jej zapewnić. 
I zawsze, ZAWSZE trzeba tak myśleć. To głos Najpiękniejszej Rzeczy Świata, przeciwieństwa destrukcji, autodestrukcji, poddania i słabości. Conatus. Życie jako walka o siebie. Na co dzień ludzie tak nie myślą. Walczą z życiem, czasem, świadomością, jakby istnienie było niewygodnym przymusem, który należy zagłuszyć i roztrwonić. Och, naprawdę przez jakiś czas nie chce mi się  z wami gadać, jak temu Zeusowi, co podobno nie żyje, w Hipotermii.
"Jeśli nie przetrwam, nikomu się to nie uda." (źródło)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz