czwartek, 10 października 2013

run, Forest

Życie jest za krótkie, by nie przebaczać. Nie mam problemu z przebaczaniem, zawsze po niezbyt długim czasie moja rana znika. Wszystko goi się na mnie jak na psie. Masz problem z wybaczaniem? Na litość boską, boru iglastego czy w co tam wierzysz, odpuść. Nie po to się żyje, by pamiętać krzywdy, skreślać ludzi. Uwierz w ludzi (w ludzi, nigdy w bestie!). To do ciebie wróci. Przecież lepiej, żeby wróciło to niż syf, którym masz ochotę obdarzyć co niektórych. Pozytywne rzeczy wrócą do ciebie i uczynią bogatym tym bogactwem, które nie przemija nawet w nędzy.
Ból... Jeśli nie widzisz sposobu na ból, najwidoczniej słabo szukasz. Może nie przyjmujesz prostych rad, z lubością nurzając się w dramacie. Ból psychiczny najłatwiej porównać do fizycznego. Znam kogoś cierpiącego na okropne bóle brzucha, naprawdę makabryczne i częste. Ten, kto mówi, że ból psychiczny jest gorszy od fizycznego, najwyraźniej nigdy nie cierpiał na ostre boleści. Ból psychiczny umacnia albo rujnuje, ale fizyczny zawsze osłabia, zawsze poniża wobec komfortu, w jaki wierzymy, że gwarantuje nam życie. Na szczęście oba nie są jednostajne, przemijają. Moja cierpiąca z powodu potwornych bólów brzucha znajoma próbowała wielu środków przeciwbólowych. Leki, masaże, kąpiele, badania, diety, akupunktury, sesje energetyczne, odstresowanie, kremy, ćwiczenia, zioło, terapie, nic. Nie chciała słuchać, że nie może usunąć bólu, ale złagodzi go, jeśli przeleży go na brzuchu. W końcu tak zrobiła. Ból nie minął, ale stracił na sile, przestała cierpieć z jego powodu.
Źródła bólu psychicznego też czasem nie jest się w stanie usunąć. Ale można przestać cierpieć. Poddać się i oddać w otchłań męki to łatwizna. Ona mocno tuli swoimi ramionami z drutu kolczastego, a ludzie wokół głaskają po głowie, współczują, poświęcają uwagę. Szczęście i sukces odpycha maluczkich, niedola ciągnie ich jak lep, obsiadają cię jak muchy i obsrywają. No naprawdę super plan na życie, taplanie się w gównie, podczas gdy inni mają serca pełne radości i spełniają marzenia. Serio, po to matka w katorżniczych, prawdziwych bólach wypchnęła cię na ten świat, który domagał się ciebie gwałtem, chcąc wcisnąć zimne powietrze w płuca i zmusić do działania, byś jęczał i słaniał się? 
Nie mam problemu z przebaczaniem, ale nie umiem zaczynać od nowa. Niektórzy potrafią skakać z miejsca na miejsce, porzucać wszystko. Moje korzenie wiążą się z glebą i fundamentami żeglarskimi supłami. Nie porzucam, nie zaczynam od nowa. Buduję wciąż na tym samym, pnąc się w górę, tylko tak mogę osiągnąć niebosiężny szczyt. Kojarzycie dom Weasleyów z Pottera? Koślawe monstrum w szczerym polu. Nie twierdzę, że to lepsze, ale na pewno trudniejsze. Ciężej sobie radzić, gdy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są splecione i muszą zostać pogodzone.

Tak naprawdę chciałam pisać o czym innym, ale gubię się w wątkach. Trzaski tafli lodu mnie rozpraszają. Miałam mówić o tym, że wysadzałam mosty, żeby nigdy nie móc wrócić, ale na użyźnionej glebie wyrastały wielkie drzewa i tworzyły przejścia z ukwieconych gałęzi. Odcinałam od siebie ludzi mówiąc, że jestem złem, ale wiecie co, ja jestem DOBREM. Błędy nie czynią z ludzi zła, a dobro nie jest wyłącznie niewinną perfekcją. Wiem, że jestem dobrem, bo ludzie mi przebaczają i chłoną mój pozytywny wpływ na siebie. I oddają mi to samo. I to jest to, co chcę robić. Miałam mówić, że nie umiałam znieść dylematu jeża, ale nauczyłam się chować kolce, jak pie*rzony Wolverine, i otaczać pancerzem. Ewolucja. Jeśli się tylko nie hamujemy, ewoluujemy nieustannie. Miałam pisać, że czułam się winna po samo dno duszy, ale odrzuciłam cierpienie z tego powodu. W Pamiętnikach Wampirów wampiry mają guzik człowieczeństwa. Damon zawsze jest anty emocje, wiecznie mówi turn off this shit. Dla nas wyłączenie człowieczeństwa też skończyłoby się bestialstwem. Nie chodzi o ten guzik, a mniejszy, tuż obok. Napis pod nim głosi: życie jest kruche i krótkie, a naciśnięcie go wyłącza cierpienie i włącza empatię. I wtedy marzenia zmieniają się w plany. Mówię wam - nie ma czasu na bycie leniwym i nieambitnym. Nie ma czasu na przejmowanie się i bycie niepewnym. Nie ma czasu na zgryzotę, brak przebaczenia, nurzanie się w modnym cierpieniu. Zadano mi ból, wierzcie mi, wiem wiele o wszystkich rodzajach bólu. Ale już nie cierpię. Bo drugą szansę dają ludzie, ale nie życie. I jeśli króluje ta cholerna moda na ckliwy smutek i nie chce odpuścić, mimo, że sezony mijają, to najwyższy czas porzucić bycie modnym. Bo obudzisz się pewnego dnia w mrocznym, opuszczonym miejscu, jak te, które spotykam na urbexach. Uzmysłowisz sobie, że czas twojej świetności minął ci na robieniu wrażenia na ludziach i szukaniu głębi tam, gdzie gnijesz, jeśli utkwisz. W wyrzutach sumienia, braku odwagi, wywyższaniu, poczuciu krzywdy, linczowaniu innych, wygodnej samotności, wygodnym, ale jakże żałosnym nie dążeniu do pragnień, pogoni za poklaskiem, podsrywaniu innym, zazdrości itd., itp. "Och, jakiż jestem biedny". Idioto, jesteś niepomiernie bogaty. Masz życie.

Fun., We Are Young

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz