wtorek, 1 kwietnia 2014

To ja sen, jestem jedynym sensem

Dni są coraz jaśniejsze, lepsze. Mimo to pod powiekami jest ciemniej niż zwykle. Wydaje ci się, że zawsze jest tak samo, taki sam mrok, aż przychodzi ten dzień, w którym zamykając oczy widzisz przed sobą niezmierzoną głębię. Można łatwo dać się zwieść i pomyśleć pierwszym skojarzeniem: wkrótce umrę. Ale nie, to, co zwiastuje głębia, jest czymś zupełnie innym. Zwiastuje zrozumienie. Sięgnięcie głębiej w samego siebie. Zwiastuje pogorszenie choroby, którą się jest. Bo każdy jest swoją własną chorobą, jątrzącą wszystkie komórki ciała. Wyleczyć się oznaczałoby umrzeć. Jesteś jedyną na świecie chorobą, którą się pielęgnuje i pogłębia. Jedyną na świecie, lecz najpospolitszą, dotykającą wszystkich. Paradoks istnienia wyłania się z tej pogłębionej czerni pod powiekami. To jak aura przed migreną. Ostrzeżenie przed postąpieniem choroby.

To wszystko jest trochę jak w Marzycielu. Nie chodzi o to, że nie mogę dorosnąć. Ale tak jak on mam swoje światy, nieskończenie piękniejsze od rzeczywistości jak i nigdy jej nie dorównujące. Jestem też może nieco jak księżyc z Pamiętnika Lema, który zamienił się w mózg, odseparował się od Wszechświata i sam zaczął tworzyć całe masy Wszechświatów. Tyle, że wplatam moje Wszechświaty w świat zewnętrzny, zaplatam warkocze. To też odrobinę jak Incepcja, sny w snach, wielopłaszczyznowość snów, wielopłaszczyznowość światów. Tyle, że nie śpię. W mojej głowie to wszystko funkcjonuje w sposób doskonale zsynchronizowany, jakby jeden układ scalony, razem ze światem zewnętrznym. Nie mam pojęcia, czym jest rzeczywistość obiektywna. Jestem tylko ja, moja interpretacja świata, moja wielość wewnętrznych światów. Jeden już lada tydzień rozerwie mi umysł, by się wydostać. Wilcze szczenię. 
Istota, która bierze się znikąd i donikąd zmierza, człowiek, ja. Wykreowany z natury, maleńka cząstka drobnej planety, potrafi kreować niepomierną ilość światów. To niesamowite. 
Jest taka książka, Nakarmić wilki. Tak się czuję, jakbym głodowała, ale znam wilczycę w gorszym, dużo gorszym stanie. Cały czas zaprząta mi myśli. Czasem się dziwię, że aż tak zależy mi na innych. Że priorytet drugiego człowieka potrafi przyćmić wszystkie inne. Zdaje mi się, że nie wyglądam na taką osobę. Jestem nieco rozkojarzona. I głodna. Nikt nie ma pojęcia, jaka jestem głodna.
El, czy wiesz, że bogowie śmierci jedzą tylko jabłka? B., czy wiesz, co jedzą wilki? Kazano mi głodować, żeby nie umrzeć. Conatus nie jest takie sprytne. Conatus nigdy nie ochroni cię przed sobą samym tak skutecznie, jak inni ludzie. Conatus nie może przestać być twoim sprzymierzeńcem, ale ludzie mogą wytoczyć wrogie zachowania i ocalić cię.
Głód. Wilczyca podważa wartości z głodu. Gdy jest się głodnym, wartości nie mają żadnej wartości. Liczy się tylko kawałek mięsa.

http://www.pansnow.pl

W notce nie chodzi o głód fizyczny. Tytuł posta pochodzi ze Snu L.U.Ca. El, czy wiesz, że Shinigami jedzą tylko jabłka? pochodzi z anime Death Note. Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz