niedziela, 19 października 2014

prawdziwe kłamstwo i kłamliwa prawda

Conatus. Samozachowanie swojego istnienia. Conatus jest precyzyjnym działaniem instynktownym, ale instynkt ten sam rozwijasz. Możesz rozwinąć go na cudzą korzyść. Możesz wskazać mu najskuteczniejszą w twoim wypadku drogę do ocalenia cię. Jesteś też w stanie go zagłuszyć. Kiedy przychodzi moment graniczny, sytuacja krytyczna, conatus uaktywnia berserka, ale to ty pokazujesz, gdzie ma atakować.
Nieustanny słowotok, głównie w formie pisanej, jest jedną ze stałych funkcji mojego conatus. Problem w tym, że ja tak naprawdę mówię o niczym. A raczej o niczym takim, co wyrywałoby ze mnie od lat karmionych w ciemności intruzów. I pasożyty. Nagromadzone śmieci, które gdzieś tam gniją obok tych nieskazitelnie czystych obszarów. 
Przychodzi czas, o którym starałam się nie myśleć. Czas się przyznać. Tych odpadków z przeszłości jest za dużo. Zaburzają ład, który z takim trudem wypracowałam, ja, wzorowe dziecko chaosu. Słodkie dziewczę musi pochylić głowę i wyrzygać truciznę. Wymiotowanie to nic przyjemnego, z tym nic nie da się zrobić. Ale czy można nadać jakąś znośną formę wymiocinom? Czy jeśli chcę pisać książkę, która ma mnie ocalić, nie będzie mimo wszelkich wysiłków mokrą breją, na którą każdy da radę jedynie rzucić okiem, a potem już nigdy na mnie nie spojrzy? Autobiografia, która ma być lekiem nie otruje mnie, ale może zatruć wszystko wokół. Sądzę, że muszę pomieszać fakty z fikcją. Sprytnie ukryć górę rzygów i wysnuć opowieść. Właśnie tak rodzi się pisarz, pisarz ma ten nieprawdopodobny, wręcz niedorzeczny przywilej, że rodzi się wielokrotnie. Z każdą nową opowieścią.

Spróbuję, jak zwykle, zrobić to lepiej, niż potrafię. Nie najlepiej, jak potrafię. Przekroczyć siebie i ewoluować, starając się spisać to, czego nikt inny już nie jest w stanie opowiedzieć. Stworzyć legendę.

Dlaczego wilczyca wchodzi w berserka? Bo może. Jest silna, bo ma wilka. Nie ma tyle miejsca na cierpienie, oddała je na rzecz symbiozy.

(...)
Lecz Hiob szczęśliwy nie miał siły być szczęśliwy
bał się że wtórym szczęściem zdradza szczęście
bał się że wtórym życiem zdradza życie
Nie lepiej by ci było Hiobie
gnić w utraconym raju z umarłymi
niż teraz czekać na ich nocne nawiedziny
we snach przychodza zazdroszczą ci życia
Nie lepiej było szczęśliwy Hiobie
zostać ochłapem jak jesteś ochłapem
wrzody z twych dłoni i twarzy obmyte
w głąb się przeżarły do serca wątroby

Umrzesz Hiobie
Nie lepiej ci było umierać
z innymi w jednym bólu i żałobie
niż teraz z szczęścia nowego odchodzić
Wśród nowych ludzi zbędny jak wyrzut sumienia
w ciemności chodzisz ciemnością owinięty
ból przecierpiałeś przecierp teraz szczęście

Anna Kamieńska, Powrót Hioba

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz